Ewa Wanat - BLOG

O autorze ↓

Chciałabym mieć szansę zatęsknić do kolęd

Od dwóch tygodni permanentny korek na ulicach Warszawy, kierowcy bardziej wściekli niż na co dzień – teraz nie ma cienia szansy, że ktoś kogoś przepuści, pozwoli zmienić pas. Jak sobie nie wywalczysz, nie wciśniesz się na siłę, to możesz tkwić na nie swoim pasie do samej wigilii. W tym korku we wszystkich stacjach radiowych kolędy.

W centrach handlowych rozgorączkowane tłumy, na podłodze w sklepie z zabawkami porozrywane kartony, plastikowe odłamki po rozdeptanej koparce, spocona sprzedawczyni na kolanach próbuje ogarnąć bałagan. Z głośników niesie się na cały sklep „Cicha noc”.



Święta Bożego Narodzenia towarzyszą nam właściwie od chwili, kiedy zaczęły gasnąć pierwsze znicze na grobach. Nie chcę uprawiać tu rytualnego narzekania na komercjalizację Świąt Bożego Narodzenia – tak jest i nic już pewnie tego nie zmieni, póki sami tego nie zapragniemy. A na razie wymęczeni usiądziemy w końcu przy stole, przełamiemy się opłatkiem z rodziną, spożyjemy karpia i kapustę, a 27-ego odetchniemy, że to już po.

Opowiadała mi znajoma Rosjanka, która prawie 20 lat mieszka w Polsce, jak wyglądała jej pierwsza wigilia tutaj. Wynajmowała u jakiejś pani pokój – za sprzątanie, pranie itp. Ta pani 24 grudnia po południu powiedziała – wiesz, dzisiaj jest takie nasze polskie, katolickie święto, spotykamy się z rodziną przy wigilijnej kolacji. Za godzinę przyjdą goście i chciałabym, żebyś wyszła i wróciła nie wcześniej niż o 2.00 w nocy. Więc Irina spędziła swoją pierwszą polską wigilię spacerując do drugiej w nocy po warszawskim osiedlu i słuchając kolęd dobiegających z mieszkań. Założę się, że na stole jej gospodyni stał pusty talerz dla niespodziewanego gościa i pewnie też leciały kolędy.

Polskie kolędy są piękne, albo raczej były - używane przez wszystkich i do wszystkiego straciły dla wielu z nas swój wyjątkowy czar. Może go odzyskają, kiedy przestaniemy używać ich jako tła do wydawania pieniędzy i konsumowania dóbr, jako wypełniacza anteny w ramówkach radiowych osieroconych w święta przez grafik urlopowy. Gramy je, bo tradycja, bo tak się przyzwyczailiśmy, bo wydaje nam się, że tak już musi być.

Szefowa muzyczna radia RDC Ula Prussak zaproponowała: „a zróbmy raz inaczej, nie grajmy kolęd, dajmy odetchnąć tym, którzy ich już nie mogą słuchać - są wszędzie, we wszystkich stacjach”. Kiedy rzuciłam ten pomysł na kolegium redakcyjnym okazało się, że wszyscy mamy te same wrażenia, ten sam przesyt, to samo poczucie dewaluacji.

Więc nie gramy w RDC kolęd, gramy dużo pięknej muzyki, którą Ulka specjalnie na ten czas wybrała – z całego świata, z różnych religii i tradycji - dla wszystkich, którzy chcieliby mieć szansę do kolęd zatęsknić.
Trwa ładowanie komentarzy...