O autorze
Ewa Wanat: Od maja 2013 dyrektor programowa i redaktor naczelna Polskiego Radia RDC. w latach 2003 - 2012 redaktor naczelna Radia TOK FM, dziennikarka. Współautorka, razem z dr. Andrzejem Depko, kultowego programu "Kochaj się długo i zdrowo", i książki "Chuć, czyli normalne rozmowy o perwersyjnym seksie". Jako szefowa TOK FM trzykrotnie nominowana do nagrody im. Dariusza Fikusa w kategorii "Twórca mediów", dwukrotnie nominowana do nagrody im. Andrzeja Woyciechowskiego, laureatka nagrody Hiacynt, Czlowiek Mediów magazynu "Brief" w 2010 roku, była na liście 100 najbardziej wpływowych Polaków tygodnika "Wprost" w 2011 roku. Dwukrotnie (TOK FM 2008 i RDC 2014) kierowane przez nią radia zdobyły tytuł Stacja Roku branżowego miesięcznika Media&Marketing

Niszczenie czegokolwiek to wyraz zdziczenia, ale protesty pod amabasadami Rosji odbywają się wszędzie - i słusznie.

Podobno Prezydent Bronisław Komorowski przeprosił Rosję za atak na jej ambasadę w czasie Marszu Niepodległości. Nie wiem, czy wypowiedź w Radiu Zet można traktować jako oficjalne państwowe przeprosiny. Ale zapewne po takiej zapowiedzi one nadejdą. I bardzo dobrze, nie mam problemu z przepraszaniem – ani za swoje błędy, ani za błędy tych, za których odpowiadam lub czuję, że powinnam odpowiadać. Godnościowe zadęcia wobec Rosji wynikające z kompleksu niższości są mi również obce. Ale chciałabym aby równie szybko i stanowczo Prezydent Polski zareagował na uwięzienie przez Rosjan aktywistów Greenpeace i potraktowanie ich tak, jak my traktujemy kiboli, żeby się o nich upomniał wzywając władze Rosji do wypuszczenia ich z więzienia, żeby zatroszczył się, razem z obrońcami praw człowieka w Rosji i Europie, o los Nadieżdy Tołkonninkowej z Pussy Riot, uwięzionej w łagrze i zaginionej kilkanaście dni temu, aby wyraził swoją troskę i oburzenie, kiedy Rosja zakazywała „propagandy homoseksualnej”.

Uważam, że palenie czegokolwiek i napadania na kogokolwiek to wyraz barbarzyństwa i zdziczenia. Ale i też protesty pod ambasadami Rosji odbywają się wszędzie - i słusznie, bo to antydemokratyczny reżim, który łamie prawa człowieka, prześladuje opozycjonistów i mniejszości, w tym seksualne.



Swoją drogą jeżeli wieść o wypadkach 11 listopada pod ambasadą popłynęła w świat, do ludzi, którzy nie znają skomplikowanej historii polsko-rosyjskich stosunków, są oni gotowi pomyśleć, że budka strażnicza zapłonęła np. w proteście przeciw łamaniu praw osób homoseksualnych w Rosji. I bardzo dobrze, ot taki PR-owy chichot –o tym, jak zostanie zinterpretowany protest, może pomyśleć zawczasu ktoś, kto ma zwyczaj myśleć. Wandal niszczy dla zniszczenia, nie sądzę, żeby poza tym kierowały nim jeszcze jakieś motywy – on może mieć pretekst, nie motyw.

Za bandycki napad na squot, spalenie tęczy, budki wartowniczej i wszystkie inne chamskie wybryki łącznie z antysemickimi hasłami, które pojawiły się w czasie marszu, winni są jego organizatorzy, którzy postanowili sami pilnować porządku – tym samym wzięli na siebie pełną odpowiedzialność. I powinni choćby przeprosić, do czego próbował w dzisiejszym Poranku Radia RDC namówić Roberta Winnickiego Grzegorz Chlasta i z czym ten pierwszy ma wyraźny problem – dlaczego tak trudno przechodzi przez gardło to proste słowo? Wobec warszawiaków, którzy musieli się tego dnia bać zdziczałej kibolskiej watachy pod biało-czerwonymi sztandarami, wobec tych, którzy teraz wtykają kwiaty w spaloną tęczę, wobec naszych kieszeni, z których musimy pokryć szkody, bo zanim miasto odzyska te pieniądze od organizatorów marszu, minie kilka lat pewnie – mam nadzieję, że za to z odsetkami co do grosza.

Świetnie się zachowała Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz zapowiadając, że tęcza będzie odbudowana (w ogóle akcja referendalna dobrze Pani Prezydent zrobiła) – nie wolno ulegać terrorystom.

A instalacja "Tęcza" urosła teraz chyba do symbolu walki cywilizacyjnej, walki mrocznej siły ze zmianami kulturowymi, obyczajowymi, cywilizacyjnymi, które nieodwołalnie w Polsce zachodzą. Myślę, że Julita Wójcik powinna być szczęśliwa – któremu artyście w Polsce udało się to osiągnąć?

Swoją drogą słyszałam, że tym razem „Tęcza” miała być z niepalnego materiału…

Na Facebooku mobilizacja do usuwania profili narodowców, w mediach wezwania, żeby z narodowcami nie rozmawiać – pierwsza akacja to miecz obosieczny, druga to wyraz bezradności. FB nie ma rozumu i zaraz będzie usuwał profile lewicowe, feministyczne, LGBT na zmasowane żądania tamtej strony, a media nie są od udawania, że rzeczywistość nie istnieje. Media mają święty obowiązek rozmawiać o wszystkim i próbować zrozumieć mechanizmy wydarzeń oraz tłumaczyć je swoim odbiorcom. Podobnie jak Jacek Żakowski w wywiadzie dla Dzienniku Opinii uważam, że kryzysu społecznego cenzurą się nie rozwiąże.

Gdzieś jest przyczyna frustracji i wściekłości, ktoś tych młodych ludzi palących tęczę i wyrywających drzewka zostawił samym sobie w jakiś zapomnianych przez wszystkich dziurach. Zamiast pałać teraz świętym oburzeniem i udawać, że ich nie ma eliminując ich z mediów – tradycyjnych i społecznościowych - zastanówmy się, jaką mamy propozycję konstruktywną.

I dobrze by było, żebyśmy my dziennikarze pamiętali w każdej minucie swojej zawodowej aktywności, że świat prawdziwy to nie jest ten, który widać w ekranie telewizora czy słychać z radiowego głośnika, ani ten opisany w gazecie czy streszczony do kilku tysięcy znaków na internetowych portalach. Świat prawdziwy jest poza, czego boleśnie doświadczył młody reporter TV Republika stając się nieświadomym kabaretowym hitem internetu. Można się nieodwracalnie zapędzić w ślepy zaułek wierząc bezgranicznie w moc sprawczą mediów.
Trwa ładowanie komentarzy...